Kredyty inwestycyjne
Kolejną z odmian kredytów bankowych są tak zwane kredyty inwestycyjne. Klient zaciąga je po to, ażeby zrealizować zamierzone przez siebie przedsięwzięcia, a inaczej nie byłoby go na to stać. Finansowane w taki sposób inwestycje mogą mieć różnoraki charakter, a zatem materialny, niematerialny oraz finansowy. W tym pierwszym przypadku chodzi o zaopatrzenie się w środki trwałe (na przykład odpowiedni sprzęt i maszyny), w drugim i trzecim natomiast – o nabycie papierów wartościowych. Przy staraniu się o kredyt inwestycyjny trzeba spełnić szereg postawionych przez bank warunków. Podstawowym spośród nich jest udowodnienie, iż planowane przedsięwzięcie okaże się korzystne pod względem ekonomicznym – trzeba w tym celu przedstawić stosowną dokumentację. Kredyty inwestycyjne udzielane są przez banki na zakup potrzebnego wyposażenia lub całych obiektów oraz na restrukturyzację. Generalnie rzecz biorąc, są zobowiązaniami długoterminowymi, natomiast jego spłacanie odbywać się może dwojakimi metodami. Rodzajów kredytów wyszczególnić można bardzo wiele – ich podział uzależniony jest od rozmaitych czynników. W gronie tym znajdują się dla przykładu kredyty rolowane. Są to takie zobowiązania, przy okazji których udzielający je bank przedłuża wierzycielowi termin spłaty – dzieje się tak przez okres spłaty, jakie obie strony ustaliły przy podpisywaniu umowy, a termin ten przedłużać można niejednokrotnie. Kredyty rolowane odznaczają się paroma charakterystycznymi dlań cechami. Chodzi tutaj przede wszystkim o okres, kiedy to jest rolowany – w praktyce zazwyczaj są to dwa lata. Jednakże okres, na jaki bank godzi się przedłużyć termin spłaty zobowiązania, nie może wynosić więcej aniżeli dwanaście miesięcy. Kredyty rolowane udzielać można zarówno w walucie krajowej, jak i obcej, przy czym w tym drugim przypadku jest tak, że za każdym razem, kiedy to do rolowania dochodzi, klient ma prawo zmiany dotychczasowej waluty na inną. Bank w stosownej umowie zastrzega sobie jednakże prawo do kilu rzeczy.
W ostatnich miesiącach inwestowanie oszczędności w akcje papierów wartościowych nie jest zbyt dobrym pomysłem. Na szybki zysk na pewno nie ma co liczyć. Notowania wielu spółek giełdowych odnotowują spore straty. Inne utrzymują się w stałej cenie lub odnotowują nieznaczne zyski. Powodowane jest to przede wszystkim kryzysem światowym, przez który doświadczeni gracze giełdowi sceptycznie podchodzą do inwestowania. Dzięki temu obroty na giełdzie papierów wartościowych znacznie spadły. Jedyną możliwością jest kupno akcji z sektora najmniej dosięgniętego kryzysem, ale i tutaj trzeba się liczyć z tym, że zainwestowane przez nas pieniądze długo będą na siebie pracowały. Inwestowanie długoterminowe jest jedyną opcją na jakieś zyski osiągane z gry na giełdzie papierów wartościowych. Dodatkowo na pewno mali inwestorzy nie mają co liczyć na jakieś kokosy. Na możliwe zarobki mogą liczyć gracze, którzy dysponują dużym kapitałem początkowym i są skłonni wszystko zainwestować. Dzisiejsza gra na giełdzie wiąże się jednak z dużym ryzykiem. Okres wakacyjny jest czasem kiedy młodzi ludzie starają się zarobić parę złotych. Niemiłą niespodziankę w tym roku dla tych młodych ludzi szykuje Ministerstwo Finansów. Rząd postanowił wprowadzić opodatkowanie małych sum. Do tej pory przy umowie cywilnoprawnej nie przekraczającej 3000 złotych odprowadzało się jedynie zaliczkę na PIT. Zaliczka ta była zwracana w rocznym rozliczeniu jako nadpłata podatku. W tym roku może się okazać, że małe sumy zarobione przez studentów, mogą być znacznie mniejsze, gdyż wymagane będzie odprowadzenie 18% podatku. Nie jest to satysfakcjonująca informacja dla wakacyjnych zarobkowiczów. Wielu ekspertów finansowych krytykuje ten projekt, twierdząc że jest to większa strata dla tych co zarabiają mniej. Natomiast więcej korzyści przyniesie osobą zarabiającym większe pieniądze. Być może ktoś zgłosi ten fakt do Trybunału Konstytucyjnego o niezgodność w sprawie równego traktowania podatników, ale zanim wniosek zostanie rozpatrzony minie sporo czasu, a podatki trzeba będzie płacić. W okresie wakacyjnym wiele osób decyduje się na wyjazdy zagraniczne. Mimo istniejącego kryzysu zagraniczne wczasy cieszą się wielkim powodzeniem. Wczasowicze wolą wydać niekiedy te same pieniądze co w Polsce, a mieć pewność słonecznej i pięknej pogody. Pozostaje sprawa telefonu komórkowego. Jak wiadomo kontakt ze światem, mimo wakacji i odpoczynku, jest potrzebny. Po pierwsze należy sprawdzić czy mamy uruchomiony roaming międzynarodowy. W dalszym ciągu nie jest jeszcze uregulowana kwestia płatności za smsy i rozmowy głosowe, a raczej kwestia cen. Niestety nie jest to tani interes. Za wysłanie smsa zza granicy płaci się około 5 złotych. Najgorsze jest to, że nawet za rozmowę przychodzącą też trzeba zapłacić. Sytuacja ma być w najbliższym czasie unormowana przez prawo unijne. Wszystkie usługi telefoniczne w systemie międzynarodowym mają być rozliczane w walucie euro. Przyczyni się to do tego, że ceny za wiadomości tekstowe będą kosztowały prawie tyle co krajowe. Pozostaje kwestia cen rozmów. Ważny jest też kurs euro, gdyż nie zawsze będzie to opłacalne.