PZU BP
Możliwe, że szykuje się polska transakcja stulecia. 30. czerwca odbędzie się Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy PZU, na którym mają zadecydować o wypłacie dywidendy za zyski z ostatnich trzech lat. Jest to o tyle dziwne, że wcześniej największy polski ubezpieczycie nie dzielił się z akcjonariuszami pokaźnymi zyskami. Jest to na rękę konsorcjum Eureko- jednemu z głównych akcjonariuszy PZU, który od dawna jest w konflikcie z państwem. Jeżeli uczestnicy WZA zgodzą się na wypłatę dywidendy, do akcjonariuszy trafi ponad 14mld zł, z czego ok. 3mld- do Eureko. Byłoby to potraktowane jako część wynagrodzenia za 32 procentowy pakiet akcji, warty łącznie około 10mld zł. Miałby go kupić, przynajmniej w części, PKO BP. W ten sposób powstałaby największa instytucja finansowa na polskim rynku, do budżetu trafiłoby dodatkowo kilka miliardów złotych. Ponadto rząd mógłby się chwalić zażegnaniem sporu z Eureko, w którym Polsce groził przymus wypłacenia holenderskiej spółce wielomiliardowego odszkodowania. Samo Eureko w takim scenariuszu mogłoby zarobić 15mld zł, czyli pięć razy więcej niż zainwestowało w akcje PZU. Tak właśnie nazywa się rządowy program dopłat do kredytów hipotecznych skierowany do małżeństw oraz osób samotnie wychowujących dzieci. Gdy zakwalifikujemy się do programu, państwo przez osiem lat spłaca za nas około połowy odsetek. Pomocy tej nie musimy zwracać, ale jej wysokość może się zmieniać. Zależy bowiem od poziomu tzw. stopy referencyjnej. Nie zagłębiając się w szczegóły: w II kwartale 2009r. stopa referencyjna wynosiła 6,82%. Państwo spłaca za nas jej połowę, czyli, w tym przypadku, 3,41%. Przykładowo dla kredytu zaciągniętego w PKO BP na kwotę 300 tys zł z wkładem własnym 100 tys, dopłata wyniesie 852,5zł. Największą barierą z korzystanie z ,,Rodziny na swoim” jest kupno odpowiedniego mieszkania. Jego cena lub koszt wybudowania domu może przekroczyć średni koszt budowy dla danego województwa lub miasta wojewódzkiego (kwoty te ustala GUS) najwyżej o 40 procent. W czasie boomu mieszkaniowego kupno mieszkania za cenę spełniającą kryteria graniczyło z cudem, jednak z powodu kryzysu jest to łatwiejsze. Dopłaty można dostać, zaciągając kredyt w jednym z wielu banków, lecz wcześniej warto porównać ich prowizje oraz marże. Wartość dopłaty się nie zmieni, a można zaoszczędzić nawet kilkaset złotych miesięcznie. W sierpniu ma rozpocząć się program rządowych dopłat do kredytów mieszkaniowych osobom, które w wyniku światowego kryzysu straciły pracę. Wysokość dopłat jest ustalona na maksymalnie 1,2 tys. zł miesięcznie. Z takiej pomocy będzie można korzystać przez rok pod warunkiem zarejestrowania się w urzędzie pracy i otrzymania prawa do zasiłku. Pomoc będzie można uzyskać także po stracie pracy przez jednego z małżonków, o ile mieszkanie jest ich współwłasnością. Nie ma natomiast kryteriów dochodowych, więc o wsparcie może ubiegać się każdy, kto posiada tylko jedno mieszkanie lub dom. Kredytobiorcy nie dostaną pieniędzy do ręki. Będzie je przelewał na konto odpowiedniego banku Bank Gospodarstwa Krajowego, któremu pieniądze przekaże Fundusz Pracy. Program pochłonie w ciągu trzech lat około 440 mln zł. Nie będzie to jednak pomoc bezinteresowna- będzie trzeba ją zwrócić w ciągu ośmiu lat w równych ratach, przy czym w pierwszych dwóch latach nie będzie obowiązku oddawania pieniędzy. Jak obliczył resort finansów, problemy ze spłatą kredytów hipotecznych może mieć nawet 50 tys. Polaków.